05 września 2011

Serniczki cytrynowe


W przerwie między jabłkowymi wypiekami pojawia się sernik. W postaci niekonwencjonalnej – małych tartaletek. Nie mam skłonności do samozachwytu, ale przyznam, że serniczki wyszły rewelacyjne. Cytryna była strzałem w dziesiątkę. Polecam!


SKŁADNIKI (6 sztuk)
300 g mąki pszennej
75 g cukru
120 g masła
2 jajko
400 g sera białego (z wiaderka)
1 cytryna
2 łyżki wody


1. Nagrzać piekarnik do temperatury 190°C. Natłuścić 6 foremek do tartaletek (o średnicy 10 cm).

2. Przesiać 300 g mąki do miski. Masło pokroić na kawałeczki i palcami rozetrzeć z mąką, aż masa będzie przypominała kruszonkę. Wsypać 25 g (2 płaskie łyżki) cukru i wymieszać. Dodać 2 łyżki wody i wyrobić ciasto. Ciasto schłodzić przez 20 minut w lodówce.

3. Ciasto podzielić na 6 równych części. Wyłożyć nimi przygotowane foremki.

4. W misce utrzeć ser biały z 50 g (4 płaskie łyżki) cukru oraz jajkami. Dodać skórkę otartą z cytryny oraz wyciśnięty z niej sok. Całość dokładnie wymieszać. Masą serową napełnić tartaletki. Wstawić do piekarnika. Piec około 30 minut, aż wierzch lekko się zrumieni. Po upieczeniu wyjąć z piekarnika i ostudzić.

03 września 2011

Wiedeński strudel z jabłkami


Dziś kolejny przysmak prosto z Wiednia – Apfelstrudel, czyli strudel z jabłkami. W Wiedniu równie popularny jak tort Sachera. Apfelstrudel to ogromna ilość jabłek zawinięta w cieniutkie płaty ciasta. Pachnie cynamonem i goździkami. Smakuje wybornie. Najlepszy jeszcze ciepły, obficie posypany cukrem pudrem.


SKŁADNIKI 
1,5-2 kg jabłek
250 g mąki pszennej (najlepiej krupczatki)
100 g bułki tartej
125g roztopionego masła
3-4 łyżki cukru
łyżeczka cynamonu
szczypta mielonych goździków
50 g rodzynek
2 łyżki oleju
125 ml ciepłej wody
łyżeczka soli


1. Nagrzać piekarnik do temperatury 180°C. Natłuścić dużą blachę.

2. Przygotować ciasto. Mąkę wymieszać z olejem, solą i ciepłą wodą. W razie potrzeby dodać trochę mąki lub wody, by uzyskać miękkie ciasto. Ciasto dobrze wyrobić, aby stało się jedwabiste i gładkie. Uformować ciasto w kulę, przykryć ściereczką i odstawić na 30 minut.

3. Ciasto położyć na płóciennym obrusie posypanym mąką. Rozwałkować najcieniej jak się da. Pod ciasto włożyć dłonie. Za pomocą kciuków i dłoni maksymalnie rozciągnąć ciasto (ostrożnie, by go nie rozerwać!). Grube krawędzie odciąć.

4. Bułkę tartą zrumienić na odrobinie masła. Połową zrumienionej bułki posypać ciasto. Jabłka obrać i pokroić na cienkie płatki. Rozłożyć je na cieście*. Jabłka posypać cukrem, cynamonem, goździkami oraz rodzynkami. Całość posypać pozostałą bułką. Strudel zwinąć w rulon, wykorzystując do tego celu tkaninę, na której leżało ciasto. Strudel przełożyć na blachę. Obficie polać stopionym masłem i włożyć do piekarnika. Piec, aż ciasto będzie miało złoty kolor.

* Nadzienie można rozłożyć na dwa sposoby: na całej powierzchni ciasta (strudel będzie wtedy składał się z kilku warstw ciasta i kilku warstw nadzienia) lub na jednym z jego brzegów (wtedy całość nadzienia otoczona będzie kilkoma warstwami ciasta). W Wiedniu podano mi ten drugi wariant.

01 września 2011

Sachertorte – tort Sachera


Jednym z deserów, które miałem przyjemność skosztować w Wiedniu był tort Sachera – słodki symbol tego miasta. Deser ten wymyślony został przez Franza Sachera w 1832 roku. Od tamtej pory wielu cukierników próbowało rozszyfrować recepturę Sachera. Powstały liczne warianty i modyfikacje przepisu na tort czekoladowy przełożony morelową marmoladą. Mianem "oryginalnego tortu Sachera" określić można jednak tylko ciasto stworzone w oparciu o przepis pochodzący z wiedeńskiego hotelu Sacher, gdzie receptura przechowywana jest niczym największa tajemnica państwowa. Przepis ten został jednak częściowo odtajniony. W 1980 roku Carla Sacher (żona wnuka Franza Sachera) przekazała swojej wnuczce na piśmie przepis na "domową" wersję tortu Sachera. Przekazała za pomocą kuriera...


Oto przepis Carli Sacher:


SKŁADNIKI 
110 g mąki pszennej
265 g cukru
6 jajek
140 g masła
265 g gorzkiej czekolady
75 g kakao
najlepszej jakości marmolada morelowa
65 ml wody
szczypta soli


1. Nagrzać piekarnik do temperatury 165°C. Natłuścić tortownicę.

2. Przygotować ciasto. 140 g masła ubić na puszystą masę z 40 g cukru. Dodać 6 żółtek i ponownie ubić. Nie przerywając ubijania wlewać stopniowo rozpuszczone 140 g czekolady (czekolada nie powinna być zbyt gorąca). Do czekoladowej masy dodać mąkę wymieszaną z 60 g kakao. Białka ubić ze szczyptą soli. Dodać 100 g cukru i ponownie ubić na sztywno. Pianę delikatnie połączyć z ciastem. Ciasto przełożyć do natłuszczonej tortownicy i wstawić do piekarnika. Piec 45 minut. Po upieczeniu ostudzić.

3. Wystudzone ciasto przekroić na dwa blaty. Blaty przełożyć ciepłą marmoladą morelową. Wierzch i boki tortu posmarować natomiast bardzo gorącą marmoladą.

4. Przygotować polewę. Zagotować wodę z 125 g cukru, 125 g czekolady oraz z 15 g kakao. Gotować na małym ogniu, aż polewa zgęstnieje (za łyżką wyciąganą z polewy będą ciągnęły się cienkie nitki). Tort polać przestudzoną (lekko ciepłą) polewą. Pozostawić do zastygnięcia polewy.

Źródło

Wiedeń – gorąca i słodka stolica Austrii


Wiedeń przywitał mnie licznymi remontami. W ścisłym centrum miasta, pełnym gotyckich wież i barokowych kopuł, zewsząd dochodziły odgłosy świdrowania, wiercenia i kłucia. Zabytkowe serce miasta, zamiast witać dostojeństwem, powitało warkotem samochodów i fetorem spalin. Takie oblicze Wiednia zobaczyłem o godzinie 9.00. Bardzo różniło się od moich oczekiwań. Czy to jest miasto, do którego przyjeżdżają tłumy turystów? Chyba nie.
    Na szczęście wiedeńska godzina 9.00 nie trwała wiecznie i wraz ze wzrostem temperatury przybywało turystów i ubywało samochodów, które porankiem pojawiły się zapewne w celach dostawczych. Około południa i tak nie miałyby szans na dotarcie do centrum. Sieć turystów była tak gęsta, że miejsca pośród nich wystarczyłoby co najwyżej dla niewielkiego roweru. Lub dla kilku innych turystów.
    Temperatura nadal rosła, osiągając blisko 35°C w cieniu. Chłodu daremnie było szukać nawet w wąskich i cienistych uliczkach, których w Wiedniu nie brakuje. Chłód gdzieś zniknął. A zwiedzać jakoś trzeba. I tak oto zwiedzam łapiąc opaleniznę, graniczącą niemalże z oparzeniem pierwszego stopnia.
   Podziwiając piękne budowle i pomniki, rozglądam się za kawiarniami (wszak Wiedeń kawiarnią stoi!). Zaglądam do ogródków, podziwiam przytulne wnętrza i wertuję słodkie menu. Apetyt na wiedeńskie smakołyki rośnie. Długo nie wytrzymuję i postanawiam go zaspokoić. Trafiam do kawiarni położonej niedaleko katedry św. Stefana. Wybór nie trwa długo, sięgam bowiem po klasykę wiedeńskich słodkości: Wiener Apfelstrudel i Sachertorte (innego wyboru sobie nie wyobrażam). A do tego kawa melange, czyli kawa podawana z dużą ilością mleka, ukoronowana odrobiną bitej śmietany i posypana mieszanką kawy, cynamonu i kakao. Po chwili kelner przynosi zamówienie – kuszące ciasta i pachnącą kawę, do której podano szklaneczkę lodowatej wody z kranu (kawa najpewniej przygotowana została na bazie tej samej kranówki). Kranówka? Ależ tak! W kranach wiedeńczyków płynie bowiem czysta, smaczna woda źródlana z oddalonych o 90 km wysokich gór. Kawie nadaje ona niesamowity smak. Delektuję się każdym jej łykiem. Delektuję się także każdym kęsem ciasta. Słodki Wiedeń nie rozczarowuje. Słodki Wiedeń zachwyca.
    Po przerwie wracam do zwiedzania. Podziwiam kolejne gmachy: liczne muzea, kościoły, pałace, parlament, ratusz. Robię zdjęcia. Jak zwykle za dużo. Upał nie odpuszcza. Chłodzę się wiedeńską kranówką, lepszą niż niejedna woda z butelki. I nie dlatego, że darmowa.
    Dzień mija. Czas wracać. Wiedeń dostał w przydziale tylko jeden dzień tegorocznych wakacji. Tylko jeden i aż jeden. Wiele innych miast nie dostało żadnego. Opuszczam centrum i udaję się w kierunku dworca Wien Mitte. Wiedeń żegna przyjemnym gwarem i tłumem zadowolonych turystów. Ja też jestem zadowolony. O poranku już nie pamiętam.





I jeszcze kilka zdjęć słodkich wiedeńskich wystaw: