10 kwietnia 2013

Trufle perfumowane różą


Dziś druga odsłona weekendowego eksperymentowania: trufle różane. Przyrządziłem je na bazie gorzkiej czekolady (zawartość kakao proszę dostosować do własnych upodobań) i wody różanej, która nadała truflom niezwykłego aromatu. Smak, jaki udało się uzyskać, najlepiej można opisać odnosząc się do sposobu określania zapachu perfum:
– nuta głowy: kakao,
– nuta serca: kwiat róży damasceńskiej,
– nuta bazy: gorzka czekolada i masło.
Lub zwyczajnie: pychota!


SKŁADNIKI
(10 sztuk)
100 g gorzkiej czekolady
120 g maślanych herbatników
50 g masła
1 łyżka cukru pudru
1 łyżka wody różanej
kako do obtaczania trufli


1. Herbatniki bardzo dokładnie pokruszyć (lub drobno zmiksować).

2. Czekoladę połamać na kawałki i przełożyć do żaroodpornej miski. Dodać masło. Miskę umieścić na garnku z wrzącą wodą. Gotować na małym ogniu, cały czas mieszając, aż składniki się roztopią i połączą.

3. Zdjąć z ognia, dodać cukier puder i wodę różaną. Całość utrzeć na gładką masę. Do masy wsypać pokruszone ciasteczka. Dokładnie wymieszać i pozostawić do ostygnięcia. Z przygotowanej masy formować małe kulki wielkości orzecha włoskiego. Schłodzić, aż stwardnieją.

4. Schłodzone trufle obtoczyć w kakao.

09 kwietnia 2013

Białe trufle maślane


Na blogu zamieściłem już wiele przepisów na trufle. W miniony weekend  stworzyłem kolejne trzy: maślane (z białej czekolady), rumowe (z czekolady mlecznej) oraz różane (na bazie gorzkiej czekolady). Dziś prezentuję te pierwsze: mleczno-maślane. Ostatniego zjadłem, pisząc tego posta. Chciałbym zjeść jeszcze jednego, ale się skończyły :(


SKŁADNIKI
(10 sztuk)
100 g mlecznej czekolady
120 g maślanych herbatników
50 g masła
1 łyżka mleka
cukier puder do obtaczania trufli


1. Herbatniki bardzo dokładnie pokruszyć (lub drobno zmiksować).

2. Czekoladę połamać na kawałki i przełożyć do żaroodpornej miski. Dodać masło i mleko. Miskę umieścić na garnku z wrzącą wodą. Gotować na małym ogniu, cały czas mieszając, aż składniki się roztopią.

3. Zdjąć z ognia, przestudzić. Do masy wsypać pokruszone ciasteczka. Dokładnie wymieszać i pozostawić do ostygnięcia. Z przygotowanej masy formować kulki wielkości orzecha włoskiego. Schłodzić, aż stwardnieją.

4. Schłodzone trufle obtoczyć w cukrze pudrze.

21 lutego 2013

12 jabłek

W miniony weekend z wizytą przybyli I. i K. (gdzie I. to moja siostra, a K. to mój brat). Przyszli na obiad, bo jedzeniem łatwiej ich skusić do przybycia. Nie przyszli jednak z pustymi rękami. K. przyniósł jabłka. 12 jabłek. Każde jabłko było z innego gatunku. Były odmiany bardziej i mniej popularne. Niektóre w ogóle mi nieznane. Razem z K. przybyły: Ligol, Rubin, Gloster, Jonagold, Golden, Koksa, Szara Reneta, Decosta, Granny Smith, Champion, Alwa i Mutsu. Każde inne, każde ładne, każde pyszne. Wszystkie zostały już zjedzone. Ostatnie dziś wieczorem. Pozostały tylko karteczki z nazwami. Dzięki za miły i smaczny podarunek.


15 stycznia 2013

Ciasto serowo-makowe


Najpierw, przewrotnie, o tym czego nie znajdziecie na blogu, a co wyszło spod mojej ręki od ostatniego wpisu. Z okazji moich urodzin przybyłym na imprezę gościom zaserwowałem tartę limonkową (no dobra, to akurat było opublikowane na blogu, ale ponoć tarta urodzinowa była najlepszą, jaką zrobiłem, więc musiałem się pochwalić :)). Kolejnym wypiekiem był chlebek bananowy z "Nigellissimy" (oczywiście nie mogłem się doczekać najnowszej książki Nigelli i czym prędzej ją kupiłem). Chlebek upiekłem dwa razy w ciągu kilku dni. Pierwszy wypiek był idealny, drugi był kompletną porażką (zakalec niewyobrażalnych rozmiarów). Zdjęcia planowałem zrobić przy drugim podejściu. No i się nie udało. Później, z okazji Sylwestra, był sernik limonkowy w białej czekoladzie. Po szalonej nocy pełnej dźwięków z lat 90., energetycznych pląsów przy blasku dyskotekowej kuli (poruszanej manualnie) i elektronicznych wyziewów z Amigi, sernik doczekał się konsumpcji. Kolejny raz obyło się bez fotografii. W ostatni weekend udało mi się w końcu uwiecznić jakiś wypiek. Wybrańcem aparatu okazało się ciasto serowo-makowe. Ładnie pozowało, a co ważniejsze, dobrze smakowało. Idealne z filiżanką gorącej herbaty.


SKŁADNIKI
150 g mąki pszennej
30 g cukru pudru
100 g cukru
80 g masła
3 jajka
3 czubate łyżki mąki krupczatki lub drobnej kaszy manny
500 g sera na sernik
400 g masy makowej (użyłem gotowej)
łyżeczka ekstraktu z wanilii lub 1 opakowanie cukru waniliowego


1. Przygotować kruche ciasto. Mąkę pszenną posiekać z cukrem pudrem i masłem. Dodać 1 jajko i szybko zagnieść ciasto. Schładzać w lodówce przez co najmniej 30 minut.

2. Przygotować masę serową. Ser utrzeć z cukrem. Dodać 2 jajka i ekstrakt z wanilii, a na końcu mąkę krupczatkę (kaszę mannę). Schłodzonym ciastem wyłożyć dno i brzegi okrągłej formy (o średnicy 20-22 cm). Na spód wyłożyć masę makową, a na nią masę serową.

3. Ciasto piec w temperaturze 160 °C, aż się zrumieni, a patyczek wbity w jego środek będzie suchy (60-80 minut).